sobota, 1 lutego 2014

Pół roku po zabiegu


Mija właśnie pół roku od zabiegu.
Kontrolna gastroskopia nie wykazała zmian w okolicach wpustu. Widoczne są tylko drobne blizny w miejscach gdzie znajdowały się elektrody. Obiektywnie można więc stwierdzić, że operacja mimo iż w 100% udana, to nie przyniosła oczekiwanych efektów. I mimo, że była to najlepsza możliwa decyzja jaką mogłem wtedy podjąć to mając aktualną wiedzę to bym jej nie powtórzył. Trochę też żałuję że się jej poddałem a dlaczego, o tym poniżej.
Jak już wcześniej opisywałem, pojawiła się kolejna metoda leczenia refluksu. Wydaje się, że jest to metoda w dużo większym stopniu gwarantująca pełne wyleczenie. Polega ona na implantacji magnetycznego pierścienia w okolicach wpustu. Linx System - bo tak nazywa się metoda, mimo wielu zalet ma też jednak kilka wad wad. Pierwsza to oczywiście cena - w Anglii to wydatek rzędu 9000 funtów (dokładnie 8970). Druga to to, że wcześniejsze operacje antyrefluksowe dyskwalifikują pacjenta. Czy Stretta traktowana jest jako operacja do końca nie udało mi się wyjaśnić.
Dostałem zwrotne informacje z dwóch angielskich klinik przeprowadzających te zabiegi. Wynika z nich, że nie mogę się poddać temu zabiegowi  (A patient who has had Stretta is not eligible for LINX)
Dostałem także informację z Włoch. Prof. Luigi Bonavina twierdzi że nie ma żadnych przeciwwskazań. Wymagane jest wykonanie kilku badań (skopia z barytem, ph-metria, manometria). Koszt operacji to jednak 20 000 euro (prawie 2 krotnie więcej)

Tak długo jak uda mi się trzymać mój refluks w ryzach za pomocą środków farmaceutycznych, nie poddam się kolejnej operacji. Mam nadzieje, że będzie to na tyle długo, że implantacja Linx bedzie przeprowadzana w bardziej przystępnych cenach.